• Wpisów:30
  • Średnio co: 72 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 22:33
  • Licznik odwiedzin:2 552 / 2234 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ale czasami bywa i tak
  • awatar rura wahadłowa: @Yma: jest tylko jeden taki egzemplarz, i czyni cuda. Np. w jednej chwili za pomocą karty bankomatowej pozbawiłam w nich prądu całych wysp świętych... Ale spokojnie... pożyczę Ci ich jak wrócę :*
  • awatar Gość: SUPER !!! Gacie jak z filmu o piratach. I latają! Ja też chcę takie!
  • awatar Gość: Tak trzymaj!:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
a tak naprawdę zapier...my tu na zmywaku
  • awatar rura wahadłowa: zmywarka jest, ale przy najmniejszym przechyle nie działa... a zmyć naczynia po 45 osobach trzeba...
  • awatar Gość: To zmywarki nie ma?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
dzień jak codzień...
 

 
czasem Karaiby wyglądają tak
 

 
chopin pod ostrzałem
 

 
moja obstawa
  • awatar Gość: Uff ! uspokoiłaś me stargane nerwy. Choć na męża to trochę za młody ;)
  • awatar Gość: Może nie jako obstawa, ale pasuje:):):)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
i tu CNP
 

 
Cabrits 2
 

 
Cabrits National Park
 

 
paszcza rekina na Dominice
 

 
piraci z Czech
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
5letnia piracka małpka
 

 
po kilku dniach błąkania się po wyspach pozbawionych cywilizacji wreszcie mogę wrzucić kilka zaległych zdjęć na początek Chopinu na Morzu Karaibskim
  • awatar Gość: a on płynie do przodu, czy do tyłu? a gdzie ląd!?
  • awatar rura wahadłowa: @Adas: szoruje poklad... czasem opalamy sie na rufie
  • awatar Adas: ...a ten ktoś po lewej stronie zdjęcia to się opala czy szoruje pokład?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Drugi rejs zakończony. Tzw. DPS Chopin zszedł szczęśliwie na ląd. Dla ukojenia mocno skołatanych nerwów przez odchyły różne turystów 65+, szkielet przybrał barwy sanitariuszy nucąc z uśmiechem nr 5 przyklejonym do twarzy: "Banany na twarzy, żadnych warzyw, jeśli coś nas parzy to piaseczek na plaży"L.U.C)... pomogło! Przetrwaliśmy

Trasa objęła: Martynikę - Begiua - Mayreau - Carricou - Saint Lucię - Dominikę - Martynikę i po drodze kilka innych wysp, przy których kotwica nie chciała nas utrzymać. Można uznać, że te ostatnie zwiedziliśmy z bulajów Chopina.
Sylwestra spędziliśmy na Saint Lucia, na kotwicy. Nawet drewniany "parkiet" się znalazł na rufie... a więc i tańce, hulanki, swawole.
Tam też spotkaliśmy prawdziwych piratów, wprawdzie nie z Karaibów, a z Czech, ale za to na prawdziwym drewnianym brygu, wzorowanym na 17-wiecznych statkach pirackich. Statek skrzypiał urokliwie nawet przy małej fali w zatoce. Ręcznie rysowane mapy, heblowane dechy i 5-letnia "małpka" kurząca fajkę.

Na Dominice zapuściłam się w dziki las, a właściwie w dżungle wyrosłą na terenie starych fortów (w Cabrits National Park). Tam spotkałam dwóch murzynów, którzy pod pozorem ochrony ("We protect you!" oprowadzili mnie po lesie, opowiadając o wyspie historie, których nie da się wyczytać z przewodników.
Na fortach okazało się, że Chopin stojący przy kei (pierwszy raz tu na Karaibach) jest pod ostrzałem kilku armat i ochrona na nich tu się zda.
Koniec końców bezpiecznie i cało dotarłam na pokład.
Zdjęcia wrzucę niebawem
  • awatar Adas: Jak fale pokładu nie zalewają to 65+ się chwieją albo kotwica orze rafy - zamiast do szkieletu trzeba było na pirata iść, fale olać, chwiejnych pod kilem przepuścić, armaty ukraść a kotwicę na złom sprzedać! ;-)
  • awatar Gość: Czechy niedaleko,mogą być piraci z Czech! Nie trzeba się było dać porwać? Może to lepsze niż podwójna czarna ochrona? A co to L.U.C i D.P.S ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
i na koniec Ślimak w centrum dowodzenia
  • awatar Gość: 05.01.2012 DZIĘKUJEMY za śliczną kartkę! Całujemy:)
  • awatar Gość: Aleee! Wygoda jak się patrzy!:) i zdrzemnąć się można....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
nauka gry na bębnach
 

 
jest i Chopin na horyzoncie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Saint-Pierre na Martynice. Kilkudziesięciotysięczne miasto całkowicie "zgładzone" w czasie wybuchu wulkanu w 1902 roku. Z tych kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców uszedł z życiem jeden człowiek - więzień osadzony za cudzołóstwo, który przeżył tylko dzięki temu, że zamknięto go w kamiennym karcerze (poniżej).
 

 
jeszcze kilka obrazków z "życia"





 

 
kozy są tu wszędzie
 

 
tak czy inaczej nie wyglądają na niezadowolonych



 

 
40% ludności Karaibów jest bezrobotna, pozostałe 60% trudni się drobnym handlem, rolnictwem i rybołówstwem
 

 
złomu się tu nie skupuje, więc wraki zdobią sporo zatok
 

 
typowa architektura: dykta/deski + eternit/blacha
  • awatar Gość: Obiecuje sledzic wpisy. Zdjecia sa wyjatkowe tak jak Twoja podroz :) Pozdrawiam i wszystkiego dobrego!! kuzyn
  • awatar rura wahadłowa: @Adas: Tortilli nie czytałam, ale klimat jest tu bardzo przyjemny :)
  • awatar rura wahadłowa: piraci z Czech zaprosili nas wczoraj na pokład i poczęstowali ciasteczkami w kształcie rybek ;) mieli nawet armaty. Pływają na żaglach. Wypłynęli w zeszłym roku z Egiptu i teraz rozbijają się po Karaibach :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dominika.
My, ludzie z Europy, marzymy o ciepłych Karaibach. Wyspiarze marzą o zimnej Europie.
  • awatar Gość: Przywiz na wymiane jakiegi=os:) lepiej jakas:) byle nie z pustymi rekoma:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Karaiby od strony morza
 

 
palmy królewskie w Fort-de-France
 

 
święta na Martynice
  • awatar Gość: to ta bluzeczka 3 x odwrócona na drugą stronę?:) Całuski od wszystkich:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
czas na kilka zdjęć
Paris Orly - świąteczne lotnisko
 

 
Pierwszy post czas wkleić
Po pierwszym dwutygodniowym rejsie po Karaibach, trasą na północ od Martyniki, błędnik przyzwyczaił się wreszcie do bujania, a organizm do życia na statku.
Wczoraj ruszyliśmy z Martyniki z kolejną grupą turystów, tym razem na południe. Turystyczny przedział wiekowy to zdecydowane 60+
Warunki na morzu karaibskim są w dalszym ciągu zwane anomalią pogodową: większy wiatr, większe fale, więcej deszczu, delfinów mniej, a kolibry jak na złość się gdzieś pochowały.
Załoga sprawuje się dzielnie. Codziennie rano, jak na komendę wszyscy z lekką niechęcią odwracamy dla niepoznaki koszulki na drugą stronę. Albowiem pralka została odłączona. I tak od przeszło tygodnia.

Rano ruszamy ku nowej przygodzie...